Dwa lata temu, z początkiem grudnia 2016 roku, poprowadziłem pierwsze zajęcia w ramach Jogi na Teatralnej. Mając spore doświadczenie w prowadzeniu zajęć rozwijających sprawność ogólną, uczących technik karate i stosunkowo niewielkie w prowadzeniu zajęć jogi (chociaż wykorzystywałem jogę z premedytacją na zajęciach karate) oraz opierając się na wieloletnich doświadczeniach w pracy z własnym ciałem (joga, karate, judo, kung fu), podszedłem do tematu bez kompleksów.

W czasie tych 2 lat przez salę przy Teatralnej 8 w Sosnowcu przewinęło się około stu osób i ustaliła się grupa stałych bywalców, którzy jak tylko mogą, zasilają grono ćwiczących i są podstawą świetnej atmosfery jaka panuje na zajęciach. To, przede wszystkim, dzięki Wam, moi drodzy, coraz lepiej opanowuję kwestię prowadzenia zajęć, reagowania na indywidualne uwarunkowania, nabieram dystansu do siebie i własnych iluzji, uczę się rozumienia cudzych potrzeb. Wasza obecność jest dla mnie motywacją do rozwijania się i aktualizowania swojej wiedzy.

W wakacje 2017 i 2018 roku zorganizowałem otwarte zajęcia Jogi w Parku. O ile w 2017 zajęcia odbywały się tylko w Parku na Sielcu o tyle w 2018 pozwoliłem sobie na dodatkowe zajęcia w Parku na Środuli i na Molo na Stawikach. Przyznam, że to był dla mnie bardzo ciekawy eksperyment i poznałem w ten sposób trochę fajnych osób 🙂 W międzyczasie spotkaliśmy się też kilka razy poza salą w celach towarzyskich. Myślę, że to był dobry pomysł i powinniśmy starać się go rozwijać.

Jako osoba dociekliwa, chętnie pogłębiam swoją wiedzę. Tak też postanowiłem zrobić z jogą. I tu, niestety, natrafiłem na poważny problem. Joga, tak szumnie, propagowana jako zdrowe podejście do aktywności fizycznej, wręcz uzdrawiająca z najróżniejszych dolegliwości, polecana przez lekarzy, fizjoterapeutów i mnóstwo różnych nauczycieli i nauczycielek, nie ma tak naprawdę zbyt szerokiej bazy badań naukowych, które by ten jej aspekt potwierdzały. Większość teorii i opinii na jej temat, to zwykłe wymysły, często sprzeczne ze współczesną wiedzą z zakresu fizjologii, anatomii, biomechaniki czy neurologii, a powstałe na bazie przednaukowej, pełnej mitów i błędnych założeń, ajurwedy.

Mimo iż wielu ludzi twierdzi, że joga im pomogła, nie biorą pod uwagę tego, że zmienili tryb życia, dietę, zaczęli się ruszać i to w tych czynnikach należy się dopatrywać pozytywnego wpływu. Z drugiej strony joga może prowadzić również do kontuzji, ale o tym się zbyt często nie mówi. Joga jest urazogenna jak każda inna aktywność fizyczna. Cudów nie ma. Jeżeli ktoś się nie kontroluje, albo podchodzi zbyt ambicjonalnie do zajęć, to prosi się o kontuzję. Poza tym, joga nie jest dla każdego. Często zdecydowanie lepiej będzie pójść na siłownię i pod okiem doświadczonego trenera wzmocnić ciało. Nie ma solidnych badań porównujących jogę z treningiem siłowym, czy konwencjonalną fizjoterapią, które analizowałyby wpływ powyższych na zdrowie, leczenie kontuzji, czy przewlekłych bólów. Coraz większe uznanie zyskuje natomiast trening stricte siłowy.

Innym aspektem, który mnie osobiście nie dotyka bo na moich zajęciach nie istnieje, ale może być ważki dla wielu ludzi, to kwestia pewnego rytualizmu i nawiązań religijnych i kulturowych, często propagowanych przez różnych nauczycieli. Tak, uważam, że takie podejście jest z gruntu sprzeczne z zasadami wyznawanymi przez społeczność chrześcijańską czy bezwyznaniową i nie dziwię się, że niektórzy widzą w jodze coś irracjonalnego albo niegodnego Chrześcijanina. Śpiewanie mantr ku czci jakiegoś bóstwa, czy herosa indyjskiego, uzasadnianie sensowności wykonywanych asan mitami, to anachronizm i rodzi u wielu osób uzasadnione wątpliwości.

Z punktu widzenia ateisty, rozumiejącego historię i wkład Chrześcijaństwa w rozwój nauki, kultury i sztuki europejskiej jest to zupełnie niezrozumiałe. To w ramach kultury chrześcijańskiej rozwinęliśmy naukę, technologię, medycynę, prawa człowieka. To ta właśnie kultura zdominowała świat, podniosła poziom życia ludzi, zapewniła długowieczność, wolność od wielu śmiertelnych chorób, zmniejszyła dramatycznie śmiertelność wśród niemowląt i dała wiele innych dobrych rzeczy. Jeżeli ktoś chce być nauczycielem współczesnych ludzi, to na takich, racjonalnych kanwach swoje nauczanie powinien opierać, a nie na starożytnych mitach i przemyśleniach ludzi, których jedynym źródłem poznania była kiepska obserwacja i hiper subiektywny wgląd.

Joga, a konkretnie hatha joga, to jednak, moim skromnym zdaniem, w dalszym ciągu dość sensowny system, który można spokojnie wykorzystywać do rozwijania, w pewnym zakresie, siły, sprawności ruchowej, poczucia równowagi, synchronizacji ruchu z oddechem i elastyczności. Niestety jest wielu ludzi, którym hatha joga nie wystarczy, gdyż znacznie bardziej potrzebne jest im solidne wzmocnienie całego ciała. Jest jeszcze jedna, kto wie czy nie najważniejsza, kwestia. Chodzi o ruch sam w sobie. Tak, ten zwykły i ten bardziej wydumany, szybki i wolny, globalny i precyzyjny. Główną funkcją naszego mózgu jest kontrola poruszającego się ciała w przestrzeni. To praktyka ruchu zapewnia sprawność, zwinność, gibkość, zdrowie, wzmocnienie, odporność, zapobiega wielu chorobom w tym układu krążenia, czy neurodegeneracyjnym.

Biorąc te trzy elementy pod uwagę (joga, siła, ruch), postanowiłem, że joga, którą chcę propagować będzie trochę inna. Idea, wokół której rozwijam sposób prowadzenia zajęć, zmieniła się na przestrzeni tych 2 lat. Obecnie kładę nacisk na budowanie siły w oparciu o ćwiczenia kalisteniczne (brak tzw. żelastwa na sali i niechęć wielu osób do niego). Sam trening siłowy ma obszerne poparcie w postaci wielu badań dotyczących zarówno rozwoju fizycznego jak i rehabilitacji po kontuzjach i przy różnego rodzaju dolegliwościach bólowych. Dodaję do tego jednak coraz więcej ćwiczeń ruchowych, zapożyczonych ze sztuk walki, tańca współczesnego i zabaw czy życia codziennego, które są niezastąpione w bardzo wielu kwestiach, m.in. rozwijają ogólną sprawność i koordynację, wpływając przez to na wszystkie układy ludzkiego ciała, w tym bardzo efektywnie na układ nerwowy.

Nie zamierzam się też do tego ograniczać. Cały czas uczę się i szukam inspiracji. Nie lubię opowiadać ludziom głupot, dlatego staram się być merytoryczny i udzielać w trakcie zajęć rzetelnych informacji. Joga, którą preferuję jest zatem systemem otwartym, w którym pojawiają i będą się pojawiać coraz to nowe rzeczy i ćwiczenia. Ludzkie ciała mają prawie nieograniczone możliwości ruchu i ogromny potencjał adaptacyjny. Umożliwia to tworzenie ćwiczeń, zabaw ruchowych i sekwencji, które będąc wymagającymi, stopniowo stają się przyjemne, lekkie i umożliwiają robienie coraz trudniejszych i bardziej wydumanych zadań.

Nie jestem typowym joginem. Kultura i tradycje Indii aktualnie znacznie mniej mnie interesują, niż w czasach mej młodości. Jestem człowiekiem o racjonalnym światopoglądzie. Cenię naukę, rzetelną wiedzę popartą badaniami i przede wszystkim, działającą. Mity również mają swoje miejsce, ale w historii, kulturze, sztuce i są niejako pierwszymi próbami objaśniania rzeczywistości, wyjaśniania sensu istnienia. Ale to nie mity są przyczyną rozwoju cywilizacji naukowo-technicznej. Ich rola dobiegła końca kilka wieków temu.

Zapraszam wkrótce na stronę totylkoruch.pl, która jest obecnie w przygotowaniu.

Dodaj komentarz